-wędrując w poszukiwaniu swojej ciszy
zaszliśmy tak daleko gdzie czas się zatrzymał
to i my zatrzymaliśmy się
na zawsze...

środa, 20 lipca 2016

Robaluchy ale te niesamowite.
Pan maluśkiewicz został znaleziony kiedy robiłam porządek w stodole .Wędrował radośnie po deseczce kiedy moje ślepe oczy cudnym cudem zauważyły to cacko.

Pan Zaleszczotek książkowy, zaleszczotek pospolity (Chelifer cancroides)W ulach jest pożytecznym współmieszkańcem, gdyż przyczynia się do tępienia szkodników wewnątrzulowych. Zaleszczotki książkowe żyją również w bibliotekach. Odżywiają się szkodnikami, które zjadają papier. Są pożyteczne.

sobota, 16 lipca 2016




                               Vancouver czyli czysta postać miłości na czterech kopytach.





           W maju przyjechały do nas piękne stworzenia o sarniej urodzie a wśród nich majestatyczny koziołek.Kiedy przychodzę do koziarni wychyla swój nochal i obserwuje mnie ogromnymi orzechowymi oczami .W żadnym stworzeniu nie widziałam tyle spokoju i miłości w oczach.Podchodzę przytulam sie do jego policzka a on przymyka oczka i słyszę jego oddech .Drapię go za uszkiem i po szyjce i mój Fernando byczek nad byczki rozpływa się pomimo swojej siły i wielkości.

wtorek, 14 czerwca 2016

                  To był pracowity rok.Ale zaczniemy od końca......

Moja siostra stwierdziła że u nas wszystko jest niespotykane i po części miała rację.Normalni ludzie planują remont przeprowadzają się następnie powoli wprowadzają uprawy i zwierzęta.U nas zeszły rok był skoncentrowany na stawianiu płotów ,wieszaniu kamer i ciągłych odwiedzinach policji.Ostatecznie zrobiliśmy zasadzkę kiedy wies opustoszała kosciołową porą i złapaliśmy na gorącym uczynku dziarskiego 70 cio latka który żwawością ruchów i siłą tura nie przejawiał swego wieku.Doczekaliśmy się świętego spokoju i poczucia bezpieczeństwa -a na przyszłość pozostał nam system obronny szybkiego reagowania sprzężony z policja i strażą graniczną która w naszej przygranicznej okolicy siedzi niemalże w każdym krzaku.

środa, 24 czerwca 2015



Alergia ,wysypka a może stres ...



W związku z tym że czas remontu został skutecznie wprowadzony w życie toteż każdorazowo kiedy muszę wykonać jedną z fantastycznych prac jak sprzątanie strychu czy zbieranie sieczki wymieszanej z pozostałościami po kunie aplikuję sobie cudną chmurę tego aksamitnego pyłu.

Oczywiście moja skóra zastrajkowała dopiero po miesiącu ale spektakularnie ....


...i co teraz -uzbrojona w gogle, maskę z filtrami jak przy skażeniu biologiczno-chemicznym i gumowe rękawicę o nieprzeciętnej grubości jestem pewna że chronią nawet przed siekierą i tak opatulona sądziłam ,że jestem bezpieczna .
  
    -może to efekt stresu bo wiadomo na wsi miało być spokojnie i kojąco ale nikt nie wspominał ,że zanim na tą wieś człowiek będzie mógł pójść to musi zdobyć sprawność geodety,architekta,górnika,elektryka,hydraulika i lekarza



    -może jednak alergia w sumie płyn do płukania zmieniłam -ehh promocja była nie mogłam nie kupić.



    -czas na produkcję kosmetyków własnych przecież da się z miodem ,mlekiem na bazie mydlnicy .Moje poszukiwania owocne ale zanim o konkretach to najpierw imformacja która spodobała mi się najbardziej .Jak pozyskać naturalne barwniki.

      Naturalne barwniki zwykle nie dają tak żywych kolorów jak syntetyczne, ale za to są bardziej nam przyjazne. Odrobina wyobraźni i mydła barwione naturalnie mogą być bardzo atrakcyjne.
Buraki czerwone – bladoróżowy do różowo-brązowego
Chlorofil – średnio zielony
Cynamon – średnio brązowy do brązowego – może podrażniać
Curry - żółta
Czarny bez - w ługu - jasny brąz
Dwutlenek tytanu-biel
Dynia, puree - głęboki pomarańczowy
Glinka biała – biały lub białawy
Glinka czerwona – ceglasty
Glinka różowa - ceglano-czerwony
Glinka zielona - kremowo-zielonkawy
Goździki mielone – brązowy


Henna w proszku - oliwkowy do głębokiego zielono-brązowego
Kakao – brązowy
Kawa mielona – brązowy do czarnego
Koszenila – od jasnej do głębokiej czerwieni
Korzeń marzanny – różowy do czerwono-fioletowy
Korzeń żywokostu - lekki mleczny brąz
Kurkuma - złoty brąz z bursztynem
Lucerna – zielony średni
Mak – niebiesko-szare, plamki czarne
Marchew – żółty do pomarańczowego
Marchew sok – lekko różowo-brązowy
Mieta - zielonkawo brązowy
Nasiona dzikiej róży, mielone - jasnobrązowy do głębokiego brązu
Ogórek - jasny zielony
Papryka - jasny pomarańczowy, brzoskwiniowy do pomarańczowo-brązowy - może być drażniący
Pumeks mielony - szary
Rumianek mielony – żółtobrązowy
Sok pomarańczowy - zamiast wody do roztworu ługu - ładny pastelowy pomarańczowy lub beżowy
Spirulina - lekki pastelowy zielony do niebiesko-zielony
Szafran - żółty
Szpinak - jasnozielony
Zielona herbata w proszku - brązowo-zielonkawy nakrapiany

wtorek, 16 czerwca 2015

Żmijowiec zwyczajny całkiem niezwyczajny jednak bo na wszystko prawie 
 – Echium vulgare L.

         Lecznicze jest ziele podczas kwitnienia, obfitujące w allantoine, alkaloidy, saponiny, krzemionkę, fitosterole, olejek eteryczny, cholinę, garbniki i śluzy.

         Dawniej w użyciu był również korzeń żmijowca. Stosowano go na ukąszenia i ugryzienia. Ponadto ziele do odstraszania gryzoni. Na skórę działa podobnie jak żywokost: przyśpiesza gojenie ran, zmiękcza naskórek, udrażnia przewody łojowe, zapobiega powstawaniu zaskórników, podnosi elastyczność skóry. Świetny do pielęgnowania cery trądzikowej. Regenerująco i osłaniająco działa na błony śluzowe.
        Po podaniu doustnym wywiera wpływ przeciwbólowy, rozkurczowy, przeciwkaszlowy, uspokajający, a nawet rozluźniający psychicznie. Przedawkowany może wywoływać oszołomienie i senność. Doskonały do robienia okładów (świeże pogniecione ziele, macerat ze świeżego ziela, napar, odwar z korzenia lub ziela) na trudno gojące się rany, odleżyny, oparzenia, wypryski, liszaje, stłuczenia, opuchnięte stawy. Napar lub odwar z ziela albo korzenia (1 łyżka na 220 ml wody) można pić 3-4 razy dziennie po 100-150 ml. Przy kaszlu małe dawki, ale często.
 -a dlaczego o żmijowcu ....a dlatego że dziś dostałam właśnie żmijowce i dołączyłam do mojego polnego bukietu :)

czwartek, 21 maja 2015

Szybko szybko na grzyby bo już są :)

   Jak wracaliśmy z farmy Herefordów to po drodze załapaliśmy się na jarmark stworzony na potrzebę upamiętnienia walki i bojów tamtejszej gawiedzi no i w końcu kupiliśmy wiklinowe kosze -kosze na grzyby .
   Dlatego gdy pojawił się w naszym sadzie pierwszy wysyp psiaków to było wiadomo że grzybnia już pięknie buja i rozpocznie się sezon na kurki .Spsikani repelentem na kleszcze uzbrojeni w nożyki oraz kosze pojechaliśmy do puszczy .

 Las piękny  -ciepło i parno zarazem.
 nasze pierwsze znalezisko to soczysty szczawik zajęczy
           nasze drugie znalezisko to pachnące konwalie,mimo zniesienia ochrony pamiętajcie że w wielu lasach jest zakaz wynoszenia runa leśnego -zatem prosimy nie wyrywać, nie niszczyć niech każdy nacieszy oczy a do domu kupić sobie zmyślny odświeżacz :)

          i oczywiście królowa naszej wyprawy ,z daleka wypatrzona kurka koloru pomarańczowego która okazała się zwykłym śmieciem.Pozdrawiamy brudasów którym chce się ciągać śmieci do lasu .

kurek jeszcze nie ma ale spacer bardzo przyjemny .....


 niby duże żuki gnojarze , a ja tu o proszę maluszka znalazłam
- kosmiczny porost-na żywym drzewie stabilizuje gospodarkę wodną bardzo pomocny ,na starej desce już nie tak mile widziany
 i poziomeczka -tą panią zjemy już niedługo ....