-wędrując w poszukiwaniu swojej ciszy
zaszliśmy tak daleko gdzie czas się zatrzymał
to i my zatrzymaliśmy się
na zawsze...

sobota, 16 lipca 2016




                               Vancouver czyli czysta postać miłości na czterech kopytach.





           W maju przyjechały do nas piękne stworzenia o sarniej urodzie a wśród nich majestatyczny koziołek.Kiedy przychodzę do koziarni wychyla swój nochal i obserwuje mnie ogromnymi orzechowymi oczami .W żadnym stworzeniu nie widziałam tyle spokoju i miłości w oczach.Podchodzę przytulam sie do jego policzka a on przymyka oczka i słyszę jego oddech .Drapię go za uszkiem i po szyjce i mój Fernando byczek nad byczki rozpływa się pomimo swojej siły i wielkości.